O odkładaniu szczęścia na później…

piękne konie stojące w śniegu

Często nie pozwalasz poczuć sobie szczęścia, dopóki wszystko inne się nie poukłada. Dopóki wszystko inne nie rozwiąże się tak, jak sobie założyłeś. Odwlekasz więc szczęście, na kolejne dni i miesiące mówiąc — to się kiedyś stanie. To kiedyś nastąpi, o ile spełnię kolejne warunki, o ile przejdę kolejny poziom w tej szalonej grze.

Umysł działa w ten sposób, że ciągle poszukuje. Zobacz, ile energii tracisz na cofanie się do przeszłości i wędrowanie do przyszłości. Zobacz, ile wysiłku Cię to kosztuje, by narzucić sobie kolejne cele i oczekiwania, które dadzą Ci poczucie, że w końcu zasłużyłeś. Gdy wyciszasz się w poczuciu bycia tu i teraz, możesz dostrzec, że droga nigdy się nie kończy. A szczęście ucieka tym bardziej, im bardziej za nim gonisz.

Nie narzucaj sobie kolejnych, wysiłkowych wymagań, które uczynią Cię w Twoich oczach wystarczająco dobrym, by w końcu doświadczyć prawdziwego szczęścia. Przychodzi taki moment, gdy zaczynasz czuć się szczęśliwy bez względu na wszystko inne — zaczynając swoją podróż pełen dobrych uczuć, a nie wiecznie ich spragniony. Gdy zaczynasz czuć to małe szczęście, które masz już teraz pozwalasz mu naturalnie rosnąć i rosnąć, dopóki nie obejmie wielu sfer życia. To zupełnie tak, jakbyś pokazywał sobie, że możesz i potrafisz, budując pozytywne nastawienie i szukając dobra na tle istniejących trudności.

Przyszłość jest budowana poprzez teraźniejszość, warto więc się zastanowić czym emanujesz na co dzień. Co do siebie przyciągasz, o czym myślisz, czym się radujesz i czy w ogóle dajesz sobie prawo do szczęścia, pomimo wewnętrznych oczekiwań, jak powinno być. Zbyt częste narzekanie i widzenie świata jako tego, który trzeba pod każdym względem zmienić może utrudniać docenienie tego, co naprawdę ważne. Tego, co już masz. Tego, czego bez przeszkód mógłbyś doświadczać, gdybyś tylko chciał.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *