Wypatrując znaków od wszechświata…

Bywa tak, że żyjemy w odczuciu wielkiej niewiadomej. Nie mamy pewności, czy kierunek, w którym idziemy, jest właściwy, a nasze działania mają sens. Oczekujemy więc wskazówek i znaków od wszechświata, które mogłyby nas nakierować lub potwierdzić słuszność wszelkich decyzji. Szukamy ich w świecie zewnętrznym, obserwujemy otoczenie, przypatrujemy się zmianom, które powinny nastąpić. Często to jednak nie wystarcza i dochodzimy do wniosku, że Bóg nie daje nam żadnych podpowiedzi.

Najlepszą wskazówką, czy idziemy właściwą drogą, jest nasze samopoczucie oraz lekkość. Jeżeli od lat brniemy wysiłkowo w jakąś sytuację, której towarzyszy ciężar i natłok emocji, jest praktycznie pewne, że nie jest to wybór naszej duszy.

Często obiecujemy sobie, że za bardzo trudnym procesem, który musimy przejść, czekają upragnione zmiany i wspaniałe życie. Czasem tak bywa, ale można dużo łatwiej. Można dokonywać lepszych i bardziej szczęśliwych wyborów w kontakcie z prawdziwymi potrzebami.

Jeżeli staniemy pod ścianą i doświadczymy sytuacji której dłużej nie potrafimy znieść, powinniśmy zapytać siebie:

— Czy istnieje wybór, którego do tej pory nie dostrzegałem?

— Jak tu gdzie jestem, mogę poprawić swój nastrój i lepiej zadbać o siebie?

— Jaka decyzja tu i teraz sprawiłaby, że poczuję się wreszcie szczęśliwy?

— Co mogę faktycznie zmienić, aby żyć w zgodzie ze sobą?

— Jaka ścieżka byłaby zgodna ze ścieżką mojej duszy?

Gdy latami realizujemy wmówiony sobie scenariusz lub — co gorsza — ten, który nie należy do nas, nasza codzienność może przypominać męczarnię, w której wszyscy są szczęśliwi oprócz nas.

Warto poświęcić jak najwięcej czasu na zagłębianie się w siebie i zadawanie pytań. Dbanie o siebie i swoje potrzeby, podążanie za świadomością zmian, których pragniemy — to nam pozwoli na nowo ukształtować lepszą i bardziej szczęśliwą rzeczywistość.

— Czego naprawdę chcę od życia? Co bym chciał robić tak z głębi serca? Czym się zajmować? Co by mnie najbardziej umocniło?

Warto podążać za tym, co lekkie, łatwe i szczęśliwe w nas oraz wybierać takie doświadczenia, w których nie musimy udowadniać sobie ani innym, jak wiele potrafimy znieść.

Często żyjemy sformułowaniami „muszę to przetrwać”, „muszę z tym wygrać”, wytrzymam to, a kiedyś będzie lepiej”. To ciągle brzmi jak walka. Walka ze sobą, walka ze światem. Walka z własnymi wyobrażeniami, jak długo jeszcze musimy trwać w czymś, co postrzegamy jako nieuniknione. Okazuje się, że nie zawsze musimy, a każda nowa decyzja podjęta w zgodzie serca może być dla nas wyzwoleniem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *